Rustykalne wesele cz. I – sala i ozdoby

Mili moi, dzisiaj nie album, nie kartka, nawet nie inne papierowe rzeczy. Przedstawiam Wam coś, co dało mi wiele radości, pomogło rozwinąć umiejętności dekoracyjne i bezkarnie przeglądać godzinami internetowe inspiracje.

Przedstawiam moją salę weselną, którą dzięki pomocy kilku osób (pozdrawiam!) udało mi się przystroić w swój wymarzony, rustykalny sposób. Pracy przy tym było niemało, ale satysfakcja po osiągnięciu wymarzonego celu – bezcenna.

 

Rustykalnie? A co to?

Słowo „rustykalnie” pojawiło się w mojej głowie w temacie wesela nie od razu. Były inne pomysły. Jednak w czasie zagłębiania się w tematy ozdób i dekoracji trafiałam na przecudowne wystroje świecami, delikatnym światłem, lampionami, jutą, gipsówką, butelkami, słoikami, koronkami… Oszalałam! Chciałam rustykalnie!

Zaczęły się poszukiwania usługodawcy, który zrobi mi dekoracje dokładnie tak jak chcę. W temat nie będę się zagłębiać, ale chyba wiecie jak zakończyły się poszukiwania skoro jednak stwierdziłam, że wolę sama, po swojemu od A do Zet. Jeszcze wtedy nie do końca wiedziałam na co się piszę…

 

Sala na rustykalne wesele

Moja sala weselna do tego stylu nadała się prawie idealnie. Dlaczego prawie? Przeszukując Internet natraficie na informacje, że takie wesela najlepiej organizować w dworkach (ale takich „wiejskich”) czy stodołach przerobionych na sale weselne. Jednak ja patrząc na moją salę, która jest dosyć wysoka, nie posiada eleganckich zdobień i ma przecudowne belki po bokach i przy suficie wydała mi się dobrą decyzją. Teraz tylko pozostało w głowie ułożyć cały plan działania…

 

Do dzieła! 

Założenia nie były skomplikowane, ale ogarnięcie wszystkich zamówień internetowych, rozrysowywanie pomysłów (naprawdę to robiłam;), kolejne pomysły, inspiracje, myśli „czy to wystarczy?” –  chwilami mnie przerażały. Jednak ustaliłam listę rzeczy, które koniecznie chcę mieć i miałam. Poniżej znajdziecie zestawienie pomysłów, które udało mi się zrealizować (oczywiście poparte dokumentacją fotograficzną).

 

  • Świece, dużo świec. Patrząc na to teraz, kiedy już po wszystkim, jestem bardzo zadowolona z tego kroku. Świecie robiły niesamowity efekt. Było przytulnie i nastrojowo. Świece dodatkowo „ubrałam” w jutę, koronki, sznurek jutowy. Były w kolorze białym/kremowym

  • Lampioniki słoikowe (obłożone jutą i sznurkiem, które dawały ciepłe, delikatne światło) i latarenki na świeczki
  • Juta – czyli naturalny materiał w kolorze delikatnego brązu, który pełnił funkcję bieżnika na stołach oraz był ozdobą na różnych dodatkach
  • Plastry drewna, na których ustawione były świece i inne dekoracje
  • Lampiony papierowe wiszące z sufitu – robiły robotę, ale zabawy z wieszaniem trochę było (pozdrowienia dla Męża mego!)
  • Słoiki, małe buteleczki – również ubrane w jutę i koronki. W słoikach znalazło się parę bukietów zamówionych w kwiaciarni i bukieciki z ususzonej gipsówki
  • Suszona gipsówka – bukiety i bukieciki z niej znalazły się na stołach, przy wejściu, przy stoliku z alkoholem, itp.

  • Wrzos – sezon na wrzos był w pełni i musiałam to wykorzystać. Drobne kwiaty pasowały do gipsówki, a ich ciekawe kolory przełamywały wszędobylską biel i delikatne brązy juty.

 

  • Skrzynki – takie zwykłe, po jabłkach czy innych pysznościach, które być może trzymacie w piwnicy. Włożyłam w nie dużo pracy (nie tylko ja:), oprócz szlifowania zostały pomalowane na biało

 

  • Krzesła dla Pary Młodej – krzesła gości ubrane były w pokrowce, jednak dla nas chciałam coś bardziej oryginalnego, w końcu to krzesła rustykalnej Pary Młodej więc musiały pasować do całości 😉 Były drewniane, potraktowane papierem ściernym i ozdobione

 

  • Koszyczek, rafia – co by owoce się ładnie prezentowały

 

  • Lampki – kolejne ciepłe źródło światła (widać w tle 😉

 

Jak wyszło?

Powiem Wam, że mi się efekt bardzo podobał. A wiedząc jeszcze to ile włożyłam w to pracy i serca cieszyłam się, że mogłam bawić się na sali zrobionej od początku do końca tak jak chciałam. Co prawda wyssało to ze mnie trochę energii, ale to nie było ważne. Ważne, że mogłabym jeszcze raz! W sensie z chęcią coś udekorować! 🙂

 

A Wam jak się podobało?

14 thoughts on “Rustykalne wesele cz. I – sala i ozdoby

  1. Widać, że wszystko miałaś przemyślane, wygląda przytulnie i romantycznie. No i ważne, że było tak jak to sobie wymarzyłaś 🙂

  2. Wspaniała aranżacja! Nie mogę wyjść z podziwu ile włożyłaś w to wszystko pracy. Ale jak robi się coś z pasją, to żadna praca nie jest straszna 🙂 Efekt cudny! Przytulnie, romantycznie i elegancko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *